niedziela, 13 września 2026

Galeria Jednego Wiersza 

Adrianne Rich

"Drzewa"

Drzewa z wnętrza domu wyprowadzają się w las

w las, który stał pusty przez te wszystkie dni

i nie mógł w nim przysiąść żaden ptak

żaden owad się skryć

żadne słońce swych stóp pogrążyć w cieniu

las, który był pusty przez te wszystkie noce

o świcie wypełnią drzewa.


Noc całą pracują korzenie

by wyrwać się ze szczelin

w deskach werandy.

Liście prostują się ku szybom

gałązki z wysiłku napięte

i konary, od dawna stłoczone, prężą się pod dach

jak pacjenci właśnie wypisani ze szpitala

kiedy półślepi wędrują

do drzwi kliniki.


Siedzę w domu, drzwi na werandę otwarte,

pisząc długie listy

w których nie wspominam prawie

że las porzuca mój dom.

Noc jest rześka, świeci księżyc w pełni

na otwartym wciąż niebie

i wciąż jeszcze pokoi, jak głos

Dosięga woń liści i porostów.

Pełno jest szeptów w mej głowie

jutro zamienią się w ciszę.

Posłuchaj. Brzęk tłuczonej szyby.

Drzewa kuśtykają przed siebie

w noc. Wiatry im pędzą na spotkanie.

Księżyc jest pęknięty jak lustro

i okruchami łyska w koronie

najwyższego dębu.

(Ze zbioru "Ameryka, Ameryka! Antologia wierszy poetów amerykańskich po 1940 roku", tłum. i wybór Grzegorz Musiał, Biblioteka Oddziału Bydgosko-Toruńskiego Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, Bydgoszcz 1994, w.401-403)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz