Galeria Jednego Wiersza
Adrianne Rich
"Drzewa"
Drzewa z wnętrza domu wyprowadzają się w las
w las, który stał pusty przez te wszystkie dni
i nie mógł w nim przysiąść żaden ptak
żaden owad się skryć
żadne słońce swych stóp pogrążyć w cieniu
las, który był pusty przez te wszystkie noce
o świcie wypełnią drzewa.
Noc całą pracują korzenie
by wyrwać się ze szczelin
w deskach werandy.
Liście prostują się ku szybom
gałązki z wysiłku napięte
i konary, od dawna stłoczone, prężą się pod dach
jak pacjenci właśnie wypisani ze szpitala
kiedy półślepi wędrują
do drzwi kliniki.
Siedzę w domu, drzwi na werandę otwarte,
pisząc długie listy
w których nie wspominam prawie
że las porzuca mój dom.
Noc jest rześka, świeci księżyc w pełni
na otwartym wciąż niebie
i wciąż jeszcze pokoi, jak głos
Dosięga woń liści i porostów.
Pełno jest szeptów w mej głowie
jutro zamienią się w ciszę.
Posłuchaj. Brzęk tłuczonej szyby.
Drzewa kuśtykają przed siebie
w noc. Wiatry im pędzą na spotkanie.
Księżyc jest pęknięty jak lustro
i okruchami łyska w koronie
najwyższego dębu.
(Ze zbioru "Ameryka, Ameryka! Antologia wierszy poetów amerykańskich po 1940 roku", tłum. i wybór Grzegorz Musiał, Biblioteka Oddziału Bydgosko-Toruńskiego Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, Bydgoszcz 1994, w.401-403)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz