czwartek, 16 lipca 2026

 Wakacje z Piaskowym Wilkiem 💙

Siniaki!

Chyba nikt ich nie lubi. Bolą, brzydko wyglądają i często powstają w nieprzyjemnych okolicznościach. Dzieci zgodnie stwierdziły, że od siniaków gorsze są tylko ugryzienia komarów. Ale czy na pewno zawsze tak jest?

Karusia, główna bohaterka książki Piaskowy Wilk, pokazała nam, że siniaki można zaakceptować, a nawet... polubić. Zwłaszcza te, które pojawiają się, gdy uczymy się nowych rzeczy, na przykład jazdy na rowerze. Dziewczynka nazwała je nawet medalami za odwagę.

Oczywiście nie każdy odważny czyn musi pozostawiać na naszym ciele ślady w postaci siniaków. Czasami są one jednak niewielkim skutkiem ubocznym zabawy oraz zdobywania nowych doświadczeń i umiejętności. Warto przy tym pamiętać, że odwagę należy odróżnić od nierozwagi. Aby lepiej zrozumieć tę różnicę, zagraliśmy w grę, podczas której dzieci decydowały, czy przedstawione zachowanie było odważne, czy raczej nierozważne i niebezpieczne.

Następnie każdy uczestnik wykonał swój własny medal. Jedne były nagrodą za zdobycie górskich szczytów, inne za naukę szydełkowania, a jeszcze kolejne symbolizowały to, co jest szczególnie ważne dla ich właścicieli.

Po uroczystej gali wręczenia medali chwyciliśmy za farby, waciki i młotki, aby stworzyć prace plastyczne przedstawiające „eksplodujące siniaki”. Było kolorowo, twórczo i bardzo wesoło!

Na zakończenie naszych zajęć przyszedł czas na eksperyment dla odważnych - piaskowy wulkan. Działo się! 



poniedziałek, 13 lipca 2026

 Galeria Jednego Wiersza 

Jarosław Iwaszkiewicz 

"Urania"

Uranio, sosno, siostro - tak ciebie nazywam

Bo palcem pnia swojego ukazujesz niebo

Wiatr co się w twojej czarnej grzywie zrywa

Zacicha dołem. Siostro, wzywam ciebie


Jak niegdyś wróże w koronach z jemioły

Abyś wytrwała w progu mego domu

I strzegła kwiatu, owocu i pszczoły

I serc co tutaj gasną po kryjomu.


Uranio, muzo dnia ostatecznego

Bogini końca, bogini trwałości

Zniszczeń bogini i wszystkiego złego

Stójże na straży domu i nicości.


Weźmij mnie w swoje grzywy, ty szalona

Wyszarp mi ręce co już nie wyrosną

Pogrzeb mnie, ratuj, daj swoje korony,

Bym także był Uranią, nicością i sosną

(Z tomu "Muzyka wieczorem", Wydawnictwo "Czytelnik" Warszawa1980, w.5)