Drodzy czytelnicy,
od jakiegoś czasu borykamy się
z awarią telefonu.
W celu skontaktowania się z nami
zachęcamy do napisania mejla
filia12@mbp.olsztyn.pl
Za utrudnienia przepraszamy.
Wakacje w Bibliotece 8.
Za nami trzecie i ostatnie wakacyjne zajęcia z cyklu "pogodowego", który zaproponowała dzieciom w tym roku pani Ola. Było już słońce, była tęcza, tym razem przyszedł czas na wodę i to w każdej postaci. Wraz z uczestnikami udaliśmy się wraz z Kropelką w niezwykłą podróż. Zgłębiliśmy się w tajemnice obiegu wody w przyrodzie. Po tym edukacyjnym wstępie wspólnymi siłami odtworzyliśmy wędrówkę naszej bohaterki. Kolejne aktywności oczywiście krążyły wokół wody. Łowiliśmy rybki bardzo nietypową wędką, na dodatek z zasłoniętymi oczami. Wcieliliśmy się w artystów specjalizujących się w eksperymentalnej technice malarskiej - malowaniu balonami. Tym sposobem każdy wyszedł z zajęć z własnym, abstrakcyjnym obrazkiem. Na zakończenie nasza biblioteka na chwilę zamieniła się w Studio Tatuażu pod Złotą Kropelką. Na rączkach dzieci pojawiły się wróżki, ptaki, dinozaury i morskie stworzonka. Oczywiście nic by się nie udało bez pomocy naszej niezawodnej kropelki 💙💧
Galeria Jednego Wiersza
Ted Hughes
"Baśń"
Czterdzieści dziewięć było twoją magiczną liczbą.
Czterdzieści dziewięć tego.
Czterdzieści dziewięć tamtego. Czterdzieści osiem
Drzwi w twoim wysokim pałacu mogło stać otworem.
Co noc, kiedy znikałaś,
Mogłem wybierać spośród czterdziestu ośmiu komnat.
Do czterdziestej dziewiątej - tylko ty posiadałaś klucze.
Mieliśmy ją otworzyć któregoś dnia razem.
Znikałaś, flara rozwianych włosów i spadanie
W otchłań.
Każdej nocy. Ogr, twój kochanek,
Który za dnia odzyskiwał siły
Zanurzony w śmierci, czekał w rozpadlinie
Pod dźwięczącymi gwiazdami.
A ja miałem czterdzieści osiem kluczy, drzwi, komnat
Do zabawy. Twój Ogr
Był wtłoczoną w trupa z obrzędów voodoo
Sumą twoich wszystkich wcześniejszych kochanków -
Nie zdradziłaś nawet tajnemu dziennikowi,
Ilu, jakich, gdzie, kiedy.
Tylko ten jednej jarzył się jak wulkan
W nocy.
Ja jednak nigdy nie widziałem, nigdy nie dostrzegłem
Jego podobizny płonącej w twoich łzach
Jak figurka ze smoły.
Jak lampka nocna przy łóżku śpiącego dziecka,
Niosąca ukojenie twojemu kosmosowi.
Tymczasem Ogr dawał ci wszystko, czego potrzebowałaś,
Było tak, jakbyś każdej nocy umierała, żeby się z nim połączyć,
Jakbyś zapadała się w śmierć.
Tak było w nocy. Za dnia
Słuchałaś z uśmiechem,
Jak opisywałem niespodzianki tej lub innej
Z czterdziestu ośmiu komnat.
A twoje szczęście wymościło miękko nasze łoże.
Baśń? Zapewne.
Aż do dnia, w którym krzyczałaś przez sen
(Nie, byłaś w błędzie, to nie ja krzyczałem,
Lecz ty). Wykrzyczałaś
Swoją miłosną udrękę,
Swoje spazmatyczne błaganie.
Ze zjeżonym włosem słuchałem, jak rozbrzmiewało echem
We wszystkich korytarzach naszego pałacu -
Wysoko w górze wśród szybujących orłów. Aż usłyszałem to coś,
Łomotało w czterdzieste dziewiąte drzwi
Niczym moje serce o żebra.
Straszny dźwięk.
Łomotało jak moje serce
Próbujące wyrwać się z piersi.
W pierwszą noc po tym, jak runęłaś,
Żeby odnaleźć na powrót tamte ramiona
Wyciągnięte ku tobie z wnętrza śmierci -
Odnalazłem te drzwi. Z sercem raniącym mi żebra
Otworzyłem czterdzieste dziewiąte drzwi
Źdźbłem trawy. Nie zdążyłaś się już dowiedzieć,
Jakim skutecznym wytrychem było
Zwykłe źdźbło trawy. I wszedłem do środka.
Czterdziestą dziewiątą komnatą wstrząsnął
Ryk Ogra,
Który przebił ścianę i runął
W otchłań. Dostrzegłem go kątem oka,
Kiedy się potknąłem
O twoje martwe ciało i spadłem wraz z nim
W tę otchłań.
(Z tomu "Listy urodzinowe", przełożyli Tomasz Kunz i Juliusz Pielichowski, PIW Warszawa 2026, s. 162-164)
Za nami kolejne cudowne spotkanie z Piaskowym Wilkiem. Tym razem przeczytaliśmy wspólnie opowiadanie pt. „Skamieniała”. Dało nam ono sporo do myślenia. Nam, czyli dorosłym, bo:
Nie usiedzi człowiek mały jak dorosły skamieniały.
Rośnie rano, rośnie w nocy,
strzela w górę jak z procy.
A nogi sobie wierzgają
i wierzgać nie przestają!
Zgodnie z tą myślą podczas zajęć pozwoliliśmy dzidziom po prostu być dziećmi i dać się pochłonąć beztroskiej zabawie. A zabaw było aż siedem!
Zaczęliśmy od spokojniejszych aktywności, które wymagały skupienia i wytężenia zmysłów, by z czasem przejść do prawdziwego szaleństwa. Było dużo ruchu, śmiechu i dziecięcej energii.
Na koniec, aby ponownie się wyciszyć i dać upust naszej twórczej energii, wykonaliśmy dwie prace plastyczne - kamienny amulet oraz ślimaczy obraz.
Jak zwykle było różnorodnie, radośnie i… zdecydowanie niedorosło. I chyba właśnie o to chodziło. 😊
Wspieranie przez czytanie
Dzisiaj na wspólne czytanie zdecydowały się pani Wioletta i pani Teresa. Jednogłośnie wybrały opowieść o sercowych perypetiach charyzmatycznego, przedwcześnie owdowiałego szefa pewnej krakowskiej restauracji. Książka Krystyny Mirek, jednej z najpopularniejszych autorek powieści obyczajowych w Polsce, każdej z nas przypadła do gustu. I tak za sprawą barwnego języka, ciekawych postaci, wartkiej akcji, a przede wszystkim sile wyobraźni, przeniosłyśmy się z olsztyńskiego Oddziału Klinicznego Hematologii do ... restauracji w pobliżu krakowskiego rynku, gdzie starsza kucharka pani Wanda serwowała żurek przemarzniętym gościom, a jej atrakcyjny szef Wiktor rozpoczął poszukiwania nowej kelnerki do pracy.
Książkę oczywiście pozostawiłyśmy paniom do dalszej samodzielnej lektury, bo my wpadniemy do Polikliniki poczytać pacjentom jak zawsze w następny wtorek😃
Wakacje w bibliotece 6.
Oddać swoje kolory, by tęcza, która straciła swoje, mogła na nowo być sobą...
Ta piękna przygoda naszego ulubionego słonia w kratkę, Elmera, stała się główną inspiracją do szóstych wakacyjnych zajęć w bibliotece. Tak więc królowała tęcza! W dziewczęcym gronie wyczarowałyśmy ją z książek i podczas licznych eksperymentów. Były tęczowe chmury w słoiku, wulkaniczne cytryny oraz malowanie na mleku za pomocą kolorowych wacików. Dziewczyny zabrały też kawałek tęczy do swoich domów - własnoręcznie wykonały puszyste, wstążkowe chmury.
Czy latem może być coś bardziej wdzięcznego od tego? 🌈💛💜💙💚