Aż zabrakło krzeseł
Spotkanie z p. Pawłem Jaszczukiem
Leśmianizmy i liryczne maliny
"W cienistym istnień bezładzie Znikomek błąka się skocznie.
Jedno ma oko błękitne, a drugie - piwne, więc raczej
Nie widzi świata tak samo, lecz każdym okiem - inaczej -
i nie wie, który z tych światów jest rzeczywisty - zaocznie?"
(fragm ballady "Znikomek")
Dzisiaj przed naszą biblioteką zrobiło się gwarnie i kolorowo. Na oknie pojawiły się najsłynniejsze leśmianizmy, a na trotuarze rozgościł się pięknie nakryty stół. W powietrzu unosił się słodki zapach herbatki malinowej, rządkiem "stanęły" na parapecie najsłynniejsze wiersze Bolesława Leśmiana, pojawiły się też malinowe słodkości i wiersze, którymi częstowałyśmy Zatorzan. Pogoda cudnie dopisała. Nie zabrakło też chwil wzruszenia oraz rozmów o poezji.
Posłuchajcie, z jaką wrażliwością i powagą przeczytała nam wiersz "Gdybym spotkał ciebie pierwszy raz" pani Anna:
"Zatorze czyta Leśmiana"
"Takiej wiosny rzetelnej, jaką w swym powiecie
Widział Jędrek Wysmółek -nikt nie widział w świecie!
Poprzez okno karczemne łeb w bezmiar wyraził
I o mało się w durną mgłę nie przeobraził!"
(Fragm. wiersza "Wiosna")
Był wyjątkowo niskim mężczyzną, a jednak cieszył się wielkim powodzeniem u kobiet. Urodził się w zasymilowanej rodzinie żydowskiej Lesmanów, za namową wuja, Antoniego Langego, uznanego już poety, spolszczył jednak nazwisko, aby ułatwić sobie karierę literacką. Za życia nie cieszył się uznaniem ani krytyków literackich, ani czytelników. Dopiero pośmiertnie doceniono nowatorstwo jego poezji, jej baśniowość i niezwykłą umiejętność łączenia w sobie zmysłowości z metafizyką. Stworzył przepiękne erotyki i ballady, ale też przeurocze baśnie dla dzieci inspirowane Bliskim Wschodem. Wprowadził do języka polskiego nowe słowa ("ludzieńki", "bezświt", "niechętność", "zanieistnieć", "złachmaniały", "niedowierzanie") i nowe literackie postacie (Znikomek, Śnigrobek, Srebroń, Migoń, Zmierzchun). Chorował na serce, a ogromne problemy finansowe, w które wpędził go wspólnik i za które prawie trafił do więzienia, przyczyniły się do zbyt szybkiej śmierci. Zmarł na atak serca, a jego nagrobek znajduje się na Cmentarzu w Powązkach. Przeczytacie na nim "Bolesław Leśmian. Poeta Notariusz". Dzisiaj rozpoczął się w naszej bibliotece wyjątkowy tydzień, święto wiosny i poezji, które już po raz piąty otwieramy hasłem "Zatorze czyta poezję". Patronem tegorocznego Festiwalu Poezji jest Bolesław Leśmian, poeta genialny, wyjątkowy, po prostu zachwycający. Dzisiaj częstowałyśmy wierszami i malinowym słodkościami, nagrywałyśmy czytelników zauroczonych leśmianowską frazą i dzieliłyśmy się ciekawostkami i anegdotkami z życia poety. Czy wiedzieliście, że palił jak smok - podobno nawet 75 papierosów dziennie?
Posłuchajcie, jak pięknie czytali wiersze Bolesława Leśmiana pani Nina i pan Mieczysław:
Kawka (nie całkiem) literacka
Drodzy czytelnicy,
serdecznie zapraszamy
na kolejne spotkanie przy kawie.
Naszym gościem będzie wspaniały olsztyński pisarz,
p. Paweł Jaszczuk.
Już w najbliższą środę
18ego marca o godz. 11.00
wpadnij do biblioteki, aby
porozmawiać o literaturze i życiu.
Serdecznie zapraszamy.
Galeria Jednego Wiersza
Bolesław Leśmian
"W malinowym chruśniaku"
W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.
Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,
I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.
Duszno było od malin, któreś szepcząc, rwała,
A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
Owoce, przepojone wonią twego ciała.
I stały się maliny narzędziem pieszczoty,
Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.
I nie wiem, jak się stało, w którym oka mgnieniu,
Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu,
A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła.