czwartek, 13 sierpnia 2026

 Galeria Jednego Wiersza

Ted Hughes

"Baśń"

Czterdzieści dziewięć było twoją magiczną liczbą.

Czterdzieści dziewięć tego.

Czterdzieści dziewięć tamtego. Czterdzieści osiem

Drzwi w twoim wysokim pałacu mogło stać otworem.

Co noc, kiedy znikałaś,

Mogłem wybierać spośród czterdziestu ośmiu komnat.

Do czterdziestej dziewiątej - tylko ty posiadałaś klucze.

Mieliśmy ją otworzyć któregoś dnia razem.


Znikałaś, flara rozwianych włosów i spadanie

W otchłań.

Każdej nocy. Ogr, twój kochanek,

Który za dnia odzyskiwał siły

Zanurzony w śmierci, czekał w rozpadlinie

Pod dźwięczącymi gwiazdami.

A ja miałem czterdzieści osiem kluczy, drzwi, komnat

Do zabawy. Twój Ogr

Był wtłoczoną w trupa z obrzędów voodoo

Sumą twoich wszystkich wcześniejszych kochanków - 

Nie zdradziłaś nawet tajnemu dziennikowi,

Ilu, jakich, gdzie, kiedy.

Tylko ten jednej jarzył się jak wulkan

W nocy.

Ja jednak nigdy nie widziałem, nigdy nie dostrzegłem

Jego podobizny płonącej w twoich łzach

Jak figurka ze smoły.

Jak lampka nocna przy łóżku śpiącego dziecka,

Niosąca ukojenie twojemu kosmosowi.

Tymczasem Ogr dawał ci wszystko, czego potrzebowałaś,

Było tak, jakbyś każdej nocy umierała, żeby się z nim połączyć,

Jakbyś zapadała się w śmierć.


Tak było w nocy. Za dnia

Słuchałaś z uśmiechem,

Jak opisywałem niespodzianki tej lub innej

Z czterdziestu ośmiu komnat.

A twoje szczęście wymościło miękko nasze łoże.

Baśń? Zapewne.


Aż do dnia, w którym krzyczałaś przez sen

(Nie, byłaś w błędzie, to nie ja krzyczałem,

Lecz ty). Wykrzyczałaś 

Swoją miłosną udrękę,

Swoje spazmatyczne błaganie.


Ze zjeżonym włosem słuchałem, jak rozbrzmiewało echem

We wszystkich korytarzach naszego pałacu - 

Wysoko w górze wśród szybujących orłów. Aż usłyszałem to coś,

Łomotało w czterdzieste dziewiąte drzwi

Niczym moje serce o żebra. 

Straszny dźwięk.

Łomotało jak moje serce

Próbujące wyrwać się z piersi.


W pierwszą noc po tym, jak runęłaś,

Żeby odnaleźć na powrót tamte ramiona

Wyciągnięte ku tobie z wnętrza śmierci - 

Odnalazłem te drzwi. Z sercem raniącym mi żebra

Otworzyłem czterdzieste dziewiąte drzwi

Źdźbłem trawy. Nie zdążyłaś się już dowiedzieć,

Jakim skutecznym wytrychem było

Zwykłe źdźbło trawy. I wszedłem do środka.

Czterdziestą dziewiątą komnatą wstrząsnął 

Ryk Ogra,

Który przebił ścianę i runął

W otchłań. Dostrzegłem go kątem oka,

Kiedy się potknąłem

O twoje martwe ciało i spadłem wraz z nim

W tę otchłań.

(Z tomu "Listy urodzinowe", przełożyli Tomasz Kunz i Juliusz Pielichowski, PIW Warszawa 2026, s. 162-164)

 Wakacje z Piaskowym Wilkiem 




wtorek, 11 sierpnia 2026

Wspieranie przez czytanie

 Dzisiaj na wspólne czytanie zdecydowały się pani Wioletta i pani Teresa. Jednogłośnie wybrały opowieść o sercowych perypetiach charyzmatycznego, przedwcześnie owdowiałego szefa pewnej krakowskiej restauracji. Książka Krystyny Mirek, jednej z najpopularniejszych autorek powieści obyczajowych w Polsce, każdej z nas przypadła do gustu. I tak za sprawą barwnego języka, ciekawych postaci, wartkiej akcji, a przede wszystkim sile wyobraźni, przeniosłyśmy się z olsztyńskiego Oddziału  Klinicznego Hematologii  do ... restauracji w pobliżu krakowskiego rynku, gdzie starsza kucharka pani Wanda serwowała żurek przemarzniętym gościom, a jej atrakcyjny szef Wiktor rozpoczął poszukiwania nowej kelnerki do pracy. 

Książkę oczywiście pozostawiłyśmy paniom do dalszej samodzielnej lektury, bo my wpadniemy do Polikliniki poczytać pacjentom jak zawsze w następny wtorek😃

 Wakacje w bibliotece 6.

Oddać swoje kolory, by tęcza, która straciła swoje, mogła na nowo być sobą... 

Ta piękna przygoda naszego ulubionego słonia w kratkę, Elmera, stała się główną inspiracją do szóstych wakacyjnych zajęć w bibliotece. Tak więc królowała tęcza! W dziewczęcym gronie wyczarowałyśmy ją z książek i podczas licznych eksperymentów. Były tęczowe chmury w słoiku, wulkaniczne cytryny oraz malowanie na mleku za pomocą kolorowych wacików. Dziewczyny zabrały też kawałek tęczy do swoich domów - własnoręcznie wykonały puszyste, wstążkowe chmury. 

Czy latem może być coś bardziej wdzięcznego od tego? 🌈💛💜💙💚

wtorek, 4 sierpnia 2026

 Wspieranie przez czytanie

Odwiedzamy chorych nawet podczas przerwy urlopowej, wiemy bowiem, że choroby nie mają wakacji. A czytanie to zawsze wspaniały sposób na oderwanie się od wszystkiego, czego akurat doświadczamy. Wpadamy zatem z torbą pełną przeróżnych książek, z werwą w głosie i uśmiechem na twarzy i zachęcamy do spotkania z jakąś ciekawą opowieścią. Dzisiaj pan Marcin poprosił, byśmy kontynuowali czytanie zabawnej gawędy Wojciecha Cejrowskiego o życiu na teksaskiej prerii. Trzeba przyznać, że książki podróżnicze to naprawdę świetny sposób na "przeżycie" przygody. Nawet z perspektywy szpitalnego łóżka 🤠

czwartek, 30 lipca 2026

Z wizytą na sawannie

Wakacje w bibliotece 5.

Podczas kolejnych zajęć wakacyjnych zabrałyśmy dzieci na wyprawę do Afryki. Naszym celem były wyjątkowo urokliwe zwierzęta o dłuuuuuugaśnej szyi, czyli żyrafy🦒Wymieniliśmy się ciekawostkami na temat żyraf i ułożyliśmy żyrafkowe puzzle. Zjedliśmy przekąskę na żyrafi sposób i pogimnastykowaliśmy się z hula hopem. Wreszcie przeczytaliśmy arcyśmieszną opowieść o pewnej krótkowzrocznej żyrafie, która uparła się, by nie nosić okularów. "Bo żyrafa w okularach będzie głupio wyglądać" - przekonywała przyjaciół. Nie powstrzymało to jej jednak, by założyć dzwonek na ogon, poduszkę na zadek, drabinę na szyję, kask na głowę, buty na kopytka, wreszcie dmuchane koło ratunkowe - czego się nie robi, aby zabezpieczyć się przed niefortunnymi upadkami i uderzeniami. Naszej bohaterce z pomocą przyszli przyjaciele i na szczęście zdrowy rozsądek wygrał z uporem 😎

W drugiej części spotkania zaanektowaliśmy przestrzeń przed biblioteką, by pokazać dzieciom, jak wyczarować deszcz baniek mydlanych przy pomocy... parasola lub magicznej piłki. Strzelaliśmy do celu z pistoletów na wodę, a z pomocą gąbek kuchennych napełnialiśmy wodą butelki. Było mokro, kolorowo, chrupiąco i bardzo wesoło 😀