poniedziałek, 13 października 2025

Galeria Jednego Wiersza

Małgorzata Lebda

1.

Deszcz przychodzi z zachodu. Na tle krajobrazu matki widać

jego gwałtowność. Chodź tu - mówię do wilgotnego, jakbym

mówiła do stada. - Chodź. Tak wiele trzeba tu napoić.


Deszcz wchodzi w dolinę Porady, idzie ku nam.

Cichnie w pejzażu. Ziemia pije. Stary jesion pije.

Mchy piją. Pokrzywy piją. Dziewięćsił pije.


Na progu domu rośnie ropucha szara.

Ciało wystawia na deszcz. Mruży oczy.


17.

Twoje ciało, krajobrazie matko, jest z piękna. Krajobrazie matko,

mam w tobie upodobanie i bliskie miejsca: paruje, potoki, szczyty

wzgórz, łąki z bluszczykiem kurdybankiem, i te z żywokostem

i miętą.


Kiedyś - i na zawsze - chciałabym, krajobrazie matko, położyć

w tobie ciało, tam, blisko zachodniej granicy lasu, tam, gdzie masz

wgłębienie, dokładnie takie, jakie pamiętam z talii matki,

z jej ciętego brzucha. To tam, gdzie nad ranem

przychodzą sarny, pić z ciebie.

(z tomu "Dunaj. Chyłe pola", Wydawnictwo Warstwy Wrocław 2025, s.7 i s.23)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz